Bastard Operator From Hell - Pieprzony Operator z Piekła Rodem

Pieprzony Operator z Piekła Rodem #4
    Autor:       Simon Paul Travaglia
    Tłumaczenie: Andrzej Korcala

    Dziś jest czwartek i mam dobry nastrój. Dziś wypłata. Myślę sobie, że może nawet odbiorę parę telefonów. Właśnie zadzwonił.

    - Godzinami próbowałem się dodzwonić! - krzyczy głos w słuchawce.
    - Nie, to nie mogło trwać godzinami - odpowiadam odkładając 'Łowcę androidów' z powrotem do pudełka - to trwało raczej 114 minut. Miałem długą rozmowę z szefem, starając się zdobyć dla was, użytkowników jakieś większe udogodnienia. - trafiony, zatopiony...
    - Och, przepraszam.
    - W porządku, jestem tolerancyjnym człowiekiem - muszę sobie zapamiętać, żeby za parę dni zmienić jego hasło na jakiś obrzydliwy wyraz.
    - A więc, chciałbym się dowiedzieć jak zmienić nazwę pliku. - O niebiosa... Chwila, dziś wypłata, nie?! Jestem w dobrym humorze.
    - Nie ma sprawy. Po prostu wpisz 'rm' i nazwę pliku.
    - Dzięki.
    - Bez obaw.

    Od tłumacza:
    rm [opcje] plik usunięcie pliku lub niepustego katalogu...

    Teraz jestem w NAPRAWDĘ dobrym nastroju. Myślę, że w końcu napiszę ten program, który od czasu do czasu uniemożliwiał by nagrywanie plików tym durniom.

    Telefon znowu dzwoni.

    - Halo?
    - Witam. - odpowiadam.
    - Czy to pokój operatorów?
    - Tak, zgadza się. - mój głos jest słodki niczym miód
    - Czy mógłby mi pan, proszę przynieść moje wydruki. Bardzo ich potrzebuję, a wydrukowały się ponad 5 minut temu.
    - Pański username? - pytam. Podaje mi go, a ja zapisuję go sobie na później. - Bez obaw! - mówię i idę do drukarek.

    Jest tu WIEEEEEEELKA sterta wydruków, a jego na pewno leży na samym szczycie. Biorę go, oddzielam od reszty i wylewam na niego zmywacz do plam po atramencie, przejeżdżam po nim parę razy wyładowanym wózkiem, po czym jeszcze przytrzaskuję go parę razy drzwiami od sejfu.

    Po prostu pięknie.

    - Oto pański wydruk, przepraszam za opóźnienie, ale mamy problemy z drukarkami. - Rzuca okiem i zaczyna kląć.
    - Czy mogę to wydrukować jeszcze raz? - pyta się mnie zmartwiony.
    - Pewnie, że pan może, ale nic nie obiecuję, drukarki są dziś trochę nie w formie.
    - To czy w takim razie mógłbym je wydrukować na drukarce laserowej. Ta chyba działa?
    - Oczywiście, że działa, ale to będzie kosztować. - mówię, udając współczucie dla tego dupka.
    - Koszty są bez znaczenia. TO JEST PILNE!

    Wślizguję się z powrotem do pokoju z drukarkami i wkładam do laserówki toner, który trzymam na specjalne okazje. Drukuje on grube, czarne linie przez środek kartki, a z boku wszystko jest wyblakłe. Zajęło mi sporo czasu zanim udało mi się uzyskać taki efekt na tym tonerze. Drukarka kończy i natychmiast zanoszę wydruki. Nie chcę tego przegapić!

    - Ccco ssssię ssstało moim wydrukom? - wyskomlał. Jakie szczęście, że zapisałem sobie jego username. Naprawdę zaczynam rozwijać w sobie smak do tortur.
    - No, nic. Znaczy się pewnie, że jest trochę poplamiony, ale ten wkład do drukarki był już używany przy wydruku 47 tysięcy stron i był uzupełniany już 17 razy. I tak jest dobry w porównaniu do niektórych jakie drukujemy. - Dupek płaci i zaczyna szlochać.
    - No, nie ma co płakać! Ma pan dyskietkę z swoją pracą?

    Daje mi pudełko dyskietek. Wchodzę do siebie na moment i wrzucam je wszystkie do masowej niszczarki dyskietek. Po chwili wracam.

    - Przepraszam, właśnie sobie przypomniałem, moja drukarka jest w naprawie, musi je pan zabrać do drugiej części uniwersytetu, do ich drukarki. Oni to wszystko panu wydrukują. No i wczoraj kupili całkiem nowy toner.
    - ŚWIETNIE!
    - Bez obaw. Aha, niech pan trzyma swoje dyskietki nad głową przez całą drogę, pole magnetyczne ziemi jest dziś wyjątkowo silne.
    - Hę?
    - Proszę się o nic nie pytać, tylko tak zrobić.

    Odchodzi trzymając ręce wysoko w górze. Cholera, czasami się nienawidzę!