Bastard Operator From Hell - Pieprzony Operator z Piekła Rodem

Pieprzony Operator z Piekła Rodem w Anglii #2
    Autor:       Simon Paul Travaglia
    Tłumaczenie: Andrzej Korcala

    Idzie ku lepszemu!

    Wrócił z targów piwnych zmęczony i wkurzony. To...


    Pieprzony Operator z Piekła Rodem w Anglii #2


    - Proszę usiądź Szymonie.
    Komisja do spraw awansów jest dziś dziwnie cicha. Zwykle jest znacznie bardziej hałaśliwa i pewna siebie. To musi oznaczać dobre wieści.
    - Szymonie, jak zapewne wiesz jest wolne miejsce na Starszego Operatora w Centrum Komputerowym, po tym jak się wydarzył tragiczny wypadek pod prysznicami dla personelu.
    - Tak, to tragedia.
    - To, jakim cudem znalazł się tam elektryczny toster nie jest sprawą komisji. Naszym zadaniem jest tylko znaleźć jak najszybciej zastępstwo. Zwykle na tak wysokie stanowisko bierzemy kogoś z zewnątrz, ale po kilku wypadkach z systemem kontrolnym windy, nasza krótka lista kandydatów...
    - Straszne - westchnąłem. - Moje serce jest pełne żalu po tragedii, już trzech kandydatów na Starszych Operatorów, których winda pociągła w dół na śmierć... Zupełnie przypadkowo oczywiście...
    - Co dziwniejsze, dochodzenie wykazało, że winda spadała z przyspieszeniem większym niż by na to wskazywała grawitacja. Ale pewnie się już nie dowiemy jak to było, po tym jak wybuchł pożar w pokoju kontroli...
    Może jestem trochę przeczulony, ale wydaje mi się, że mają jakieś opory w stosunku co do mojej osoby. Niektórzy członkowie komisji, chyba mają jakieś problemy z podjęciem decyzji czy powinni wesprzeć interesy uczelni mianując mnie na Starszego Operatora, czy też być zamieszanym w kolejny śmiertelny wypadek na naszej uczelni. Koniec z tymi głupotami, pora przejść do sedna sprawy.
    - Tak więc w końcu, odsuwając na bok wszystkie przypuszczenia, chcecie abym wziął na siebie stanowisko Starszego Operatora...
    - Emm... - powiedział przewodniczący, rozglądając się wokół w poszukiwaniu wsparcia. - ...Tak.
    - W porządku, zgadzam się. W ramach większej odpowiedzialności będę potrzebował podwyżki o kilka tysięcy i kolejny tysiąc za przeprowadzkę...
    - ALE TO TYLKO DWA BIURA OBOK!!!
    - Dobra myśl. Kolejne DWA tysiące za przeprowadzkę i nowe umeblowanie w biurze. Skórzane fotele będą dobre. Aha i ekspres do kawy.
    Wstałem.
    - To już chyba wszystko, więc wrócę do pracy.
    Wyszedłem do pokoju kontroli w trakcie, gdy komisja zaczęła swoje mamrotanie.

    Jako, że się zbliża już koniec mojej pracy (już piętnasta), zabezpieczyłem dyski użytkowników przed zapisem i rozpocząłem jednominutowe odliczanie do zamknięcia systemu. Dzwoni telefon.
    - Nie mogę zapisać mojej pracy - szlocha mi głos ze słuchawki.
    - Proszę spróbować jeszcze raz...
    - Ale, system mi nie pozwala, czy nie da się wstrzymać zamknięcia systemu?
    - Chciałbym, ale jest ustawione bez możliwości odwołania. Nie wiadomo, co by się mogło stać, gdybym je przerwał, moglibyśmy stracić, całą pańską pracę...
    - Eee... - Prawie słychać jak mu się kręcą trybiki - Emm...
    Odwieszam słuchawkę, chyba jednak się dokręciły...
    Zamknięcie systemu się zakończyło, więc zrestartowałem system. A żeby mieć jeszcze trochę zabawy z sieci, poprzepinałem wtyczki terminali personelu studentom i na odwrót. Tak jak podczas wielkiego załamania w '91.

    Następnie wybrałem losowy list z pudła z zażaleniami jako ofiarę tygodnia "Zewnętrznej Eksploracji" i skasowałem wszystkie pliki autorowi.

    Zdecydowałem, że czas na coś nowego. Wyrwałem słuchawkę z telefonu serwisanta i poszedłem do pokoju, w którym są wszystkie łączenia kabli i zacząłem podsłuchiwać rozmowy.
    Większość z tego to nic nie warte śmieci, ale podsunęło mi to pewien pomysł. Przepuściłem to wszystko przez rozpoznanie głosowe w poszukiwaniu słów takich jak moje imię (dla celów bezpieczeństwa), ofert seksualnych itp. Daje to pewne możliwości...

    Dzwoni użytkownik.

    - Ach witam, czy może mi pan podać moje hasło? - pyta.
    - Przykro mi - powtarzam to już chyba po raz milionowy - ale hasła są zakodowane w systemie i znacznie prościej jest dla mnie zmienić panu hasło, niż szukać tego, które jest w tej chwili. - (Wszystko gówno prawda, bo wiem, jakie ma hasło. Program do zmian haseł, przeszedł pewną "domową" modyfikację, z którą twórcy programu pewnie się nie liczyli.)
    - Aha, w porządku. To proszę mi je zmienić na 'pustynia', takie miałem poprzednie hasło.
    - Ponownie mi przykro, ale nie możemy zmieniać hasła na takie, które nam podają użytkownicy. To by naraziło na szwank nasze zasady bezpieczeństwa.
    - Więc czy może mi pan podać nowe hasło?
    - Pewnie, może być 'pustynia'?
    - Co? ... Aha, OK., może być.
    Odwieszam słuchawkę. Oni też. Po 10 minutach znowu telefon.
    - Czy zmienił mi już pan hasło?
    - ZMIENIŁ hasło? Przecież przed chwilą prosił pan o podanie nowego hasła, a nic o jego zmianie.
    - Ale... Emm... Dobrze, czy może pan je zmienić na 'pustynia' jak prosiłem?
    - Przykro mi, ale nie mogę. To by naruszyło nasze zasady bezpieczeństwa, jak już panu mówiłem. Jeśli znał bym pańskie hasło, to mógłbym się zalogować na pańskie konto i nic by pan o tym nie wiedział, czyż nie?
    - No, tak...
    - A jeśli by się tak stało, to pańskie dane zostały by zagrożone, czyż nie?
    - Emm... no tak, przypuszczam, że tak.
    - Więc innymi słowy, jeśli dwie osoby znają hasło dostępu do konta, to bezpieczeństwo jest co najmniej społowione, czyż nie?
    - Tak, chyba ma pan rację.
    - Oczywiście, że mam rację, jestem OPERATOREM. I mogę też nie mieć racji, je?li tylko zechcę.
    - Eee... - nie wie co odpowiedzieć. Mięczak.
    - No dobrze. - mówię, żeby przełamać napięcie - zmienię panu hasło.
    - Świetnie, dziękuję.
    - Bez obaw. Żegnam.
    - Dow... >stuk< (odkładanej słuchawki)
    Oddzwonił.
    - Ale pan mi nie podał hasła!
    - Oczywiście, że nie. Przecież przed chwilą zgodziliśmy się co do tego, że jeśli dwie osoby znają hasło to jest to niebezpieczne, czyż nie?
    - To w sumie tak, ale...
    - Żadnych ale. Bezpieczeństwo to bezpieczeństwo. Żegnam...

    To już taka specyfika tej pracy. To nie przychodzi łatwo, trzeba nad tym POPRACOWAĆ.