Szukaj na stronie:
Na dzień dobry
-
Strona główna
-
Changelog (news)
-
Blog
-
O mnie
-
Kontakt
Góry i wspinaczka
-
Planowane wypady
-
Relacje z wyryp
-
Relacje ze wspinaczek
-
Wykaz przejść
-
Moja Korona Gór Polski
-
Mapy on-line
-
Górskie ciekawostki
-
Taternik (czasopismo PZA)
-
Protest (Zakrzówek)!
-
Wyprzedaż górskich gratów
-
nasze-tatry.pl
Fotografia
-
Moja fotografia
-
Profil na plfoto.com
-
Profil na OnePhoto.net
Tłumaczenia
-
Słownik
-
Translator (tłumacz)
-
Translator stron WWW
Programowanie
-
MySQL
-
PHP
-
Wyrażenia regularne
-
Konwerter dat
Slackware Linux
-
VIM
-
Midnight Commander
Luźne takie
-
Bastard Operator From Hell
-
Debil amerykański
Polecam
-
Aga i Maciek - nasza galeria :)
-
Klub Wysokogórski Kraków
-
JUBI Photo Gallery
-
Frogu's xhejn Foto
-
Ericha zdjęcia z gór
-
Stara Górska Biblioteczka
-
Kursy językowe
Śmierć misia z Doliny Bystrej (2008-01-13 10:46)
Śmierć misia z Doliny Bystrej
Wielu z nas jeszcze bardzo dobrze pamięta historię sprzed kilku miesięcy, kiedy to kilku turystów zamordowało małego niedźwiedzia w Dolinie Chochołowskiej. Dla przypomnienia proponuję przeczytać artykuł w
Tygodniku Podhalańskim
.
Zdjęcie zapożyczone z http://wiadomosci.wp.pl
Wpadłem ostatnio na artykuł w
Taterniku
, w którym opisano inny przypadek morderstwa niedźwiedzia... myślę, że ciekawszy.
Śmierć misia z Doliny Bystrej, Taternik 1980/3
Wszyscy miłośnicy Tatr głęboko przeżyli tragiczną śmierć niedźwiedzia, który od września 1979r, regularnie odwiedzał schronisko na Hali Kondratowej. Po krótkim śnie zimowym, obudził on się w styczniu i rozpoczął wędrówki po całej Dolinie Bystrej. Łagodnością i towarzyskim usposobieniem miś zyskał sobie sympatię turystów i narciarzy, którzy go spotykali. Odwiedzał Myślenickie Turnie, klasztor sióstr Albertynek, bufet na Goryczkowej, a przede wszystkim - schronisko na Kondratowej, o czym kilkakrotnie donosiły gazety. Nazwany "Kubą", niedźwiedź reagował na wołanie, a za niektórymi kolejarzami i ajentem bufetu na Goryczkowej chodził jak pies. Przez 4 miesiące nikt nie interesował się na serio jego losem, choć wydaje się oczywiste, iż głodne zwierzę powinno być racjonalnie dokarmiane, a także - przetransportowane w mniej uczęszczany rejon Tatr, gdzie mogłoby żyć spokojnie.
Tragedia rozegrała się 6 lutego 1980r. Podobno przerażony widokiem zbliżającego się misia, strażnik TPN, Marian Weron, strzelił kilkakrotnie z pistoletu, raniąc go śmiertelnie. Po dwóch dniach męczarni niedźwiedź zakończył żywot. Był młodym samcem, miał około 2,5 roku i ważył zaledwie 80kg.
Ten artykuł może faktycznie irytować.. Poszukałem jednak trochę i odnalazłem coś takiego na stronach portalu
www.pracownia.org.pl
:
[...] Zjawisko synantropizacji niedźwiedzi w Polsce pojawiło się najwcześniej w Tatrach, wydatnie nasilając się od ok. 1979 r. W październiku owego roku do bufetu na Polanie Strążyskiej zaczął zaglądać młody niedźwiedź, którego litościwa ajentka dokarmiała chlebem. Tak przyuczone zwierzę wkrótce przeniosło się na drugą stronę Giewontu, w okolice schroniska na Polanie Kondratowej, gdzie włamało się do magazynu wyjadając jabłka. I tutaj schroniskowa obsługa pospieszyła życzliwie z pomocą, podrzucając niedźwiedziowi pożywienie, bo jego obecność stanowiła nie lada atrakcję przyciągającą klientelę. Później Kuba Kondracki (jak go nazwano) odwiedzał też regularnie bufet przy dolnej stacji kolei linowej na Goryczkowej i pośrednią stację na Myślenickich Turniach, obficie dokarmiany przez personel i narciarzy. W efekcie nie zapadł w sen zimowy i włóczył się po okolicy. Jak pisze Krystyna Sałyga-Dąbkowska: "Skrzywdzony dobrocią ludzi, którzy zaczęli go karmić i nie mogąc zdobyć pożywienia w zasypanych śniegiem górach, zmuszony był korzystać z ludzkiej gościnności. Stale szczuty tłumami turystów i narciarzy, przepędzany z miejsca na miejsce, zachowywał się z podziwu godnym spokojem /.../". Do czasu... Tragedia nastąpiła 6 lutego 1980 r., kiedy to na nartostradzie do Kuźnic wygłodniały niedźwiedź, coraz natarczywiej domagając się żywnościowych datków, zapędził na drzewo dwóch młodych turystów z Zakopanego (wg wiarygodnej relacji jednego z nich - Roberta C.). Pomocy udzielił im strażnik TPN Marian Weron. Chcąc odstraszyć niedźwiedzia oddał z pistoletu strzał ostrzegawczy - tak nieszczęśliwie, iż trafione zwierzę konało przez dwa dni... W prasie rozpętała się nagonka na przestraszonego strażnika.
Tymczasem w istocie zawinił ówczesny dyrektor TPN, Leon Niedzielski, który mimo licznych doniesień o na wpół oswojonym niedźwiedziu zaniechał podjęcia niezbędnych działań prewencyjnych. Zarówno podwładny (były funkcjonariusz MO), jak i jego nieudolny przełożony (z PZPR-owskimi koneksjami) nie ponieśli żadnych konsekwencji. [...]
Cały artykuł znajduje się
tutaj
. Dlaczego o nim wspominam..? Dobrze jest się zapoznać z całą historią tych newralgicznych przypadków śmierci niedźwiedzi w polskich tatrach w ostatnich latach i dopiero wtedy wyciągać dalsze wnioski.. Choć jakiekolwiek wnioski dotyczące ostatniej sytuacji w Dolinie Chochołowskiej to dopiero po dokładnym śledztwie - nie można kamieniować w ciemno bez dowodów..
Nawigator
[
indeks wpisów w blogu
]
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz wystarczy podać jego treść - pozostałe pola nie są obowiązkowe. Zaznaczenie zapamiętania nicka i adresu e-mail spowoduje, iż w każdej chwili gdy wrócisz do tej strony i będziesz chciał(a) wpisać kolejny komentarz pola nick oraz e-mail zostaną automatycznie wypełnione:
Nick:
E-mail:
Zapamiętaj mój nick i email
Ukryj mój adres email
Wasze komentarze
ukryj komentarze
Brak dodanych komentarzy.. Może coś napiszesz? ;)
Nawigator
[
indeks wpisów w blogu
]
Copyrights © 1998-2007
Maciek Lasyk
(
docent
)
Gości na stronie: 64