Szukaj na stronie:
Na dzień dobry
-
Strona główna
-
Changelog (news)
-
Blog
-
O mnie
-
Kontakt
Góry i wspinaczka
-
Planowane wypady
-
Relacje z wyryp
-
Relacje ze wspinaczek
-
Wykaz przejść
-
Moja Korona Gór Polski
-
Mapy on-line
-
Górskie ciekawostki
-
Taternik (czasopismo PZA)
-
Protest (Zakrzówek)!
-
Wyprzedaż górskich gratów
-
nasze-tatry.pl
Fotografia
-
Moja fotografia
-
Profil na plfoto.com
-
Profil na OnePhoto.net
Tłumaczenia
-
Słownik
-
Translator (tłumacz)
-
Translator stron WWW
Programowanie
-
MySQL
-
PHP
-
Wyrażenia regularne
-
Konwerter dat
Slackware Linux
-
VIM
-
Midnight Commander
Luźne takie
-
Bastard Operator From Hell
-
Debil amerykański
Polecam
-
Aga i Maciek - nasza galeria :)
-
Klub Wysokogórski Kraków
-
JUBI Photo Gallery
-
Frogu's xhejn Foto
-
Ericha zdjęcia z gór
-
Stara Górska Biblioteczka
-
Kursy językowe
Gorce: Lubań (Hawiarska Koliba ->Lubań -> Krościenko) - 15 - 16 października 2005
Spis rzeczy
O wędrówce..
Wstępu słów kilka
Epizod 1: Gentlemen - start your engines
Epizod 2: piwo po raz pierwszy - karczma u Stacha (zdaje się)
Epizod 3: lost in the woods
Epizod 4: błogosławieni między niewiastami
Epizod 5: czwarta nad ranem
Epizod 6: general system failure
Inne takie tam
Zdjęcia
Log z wyprawy
Dokładny opis szlaku
Podziękowania
Linki do przydatnych stron na temat szlaku
Wasze komentarze
Wstępu słów kilka
W piątek nastąpiła rodzajowa zmiana planów - jako, iż nie było pogody, w trakcie której Muflon z Ulą mogliby z nami skoczyć takowoż też wraz z Piotrkiem zmieniliśmy plany. Mieliśmy się ładować na Pilsko (Festiwal Podróżnika miał tam w weekend miejsce), ale ten pomysł również upadł, jako, iż w piątek miała mieć miejsce pewna impreza, która wykluczała pobudkę wcześniej niż o godzinie 10 w sobotę rano..
No i padło na Gorce.
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Epizod 1: Gentlemen - start your engines
Sobotni poranek. Kaca brak (niczym policzek - po takiej nocy jak owa piątkowo - sobotnia powinienem ledwo żyć). Jednak i tak pojawił się lekki lag powodowany lenistwem - dlatego spod bagateli trza nam bylo wziac taryfę na dworzec (dworzec był w remoncie a jego zastępstwo leżało za rondem Mogilskim). Klasycznie autobusem 15.30 z dworca (niektórzy znają ten autobus - vide zlot GODIA mający miejsce w długi weekend majowego roku 2005). Pomarańczowy rzęch oczywiście rozkraczyl się już na samym początku przy wyjeździe z Krakowa. Na szczęście tym razem nie potrzebna była pomoc pana Henia - jakoś się udało go uruchomić z powrotem bez specjalistycznego sprzętu po kilku godzinach znaleźliśmy się (my czyli ja i Piotrek vel JUBI) w Ochotnicy Górnej. Yutaj klasycznie zakupy w sklepie obok przystanku a dalej na piwo do ultra - wypasionej knajpy, którą to zlotowicze również kojarzą. Dodam jeszcze, iż z autobusu (szkoda, że właśnie z niego a nie z jakiejś położonej wysoko polany) obserwowaliśmy kosmiczny zachód - tuż nad Kiczorą. Ehh - no rewelacja
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Epizod 2: piwo po raz pierwszy - karczma u Stacha (zdaje się)
Przed wejściem do karczmy stał motor - crossowy - dziwne było to, że ciągle odpalony - pewnie ktoś w środku wlaśnie dokonywal rabunku. Chwilkę poźniej zasiedliśmy przy stole i dawaj co tam mieli: żurek + flaczki (obydwie pozycje wspaniałe - polecam). Do tego oczywiście piwo. Później kolejne i dwa kolejna na wynos (bo w Hawiarskiej coś trzeba w końcu...). W międzyczasie rozpoczęła się impreza wiejska z cyklu ultra-turbo-wsiuro-techno. W ciągu sekundy knajpa zamieniła się z porządnej karczmy z piwem i jedzeniem w centrum dudniące tępym disco wypełnionym klasyczym krojem dresa (aczkolwiek o zabarwieniu góralskim) zawierającym w sobie wszelkie atuty miejsca o takim przeznaczeniu - kolorywymi światłami, stroboskopami etc. Czas zdecydowanie opuścić to miejsce..
Gdzieś po drodze na motor, o którym wspomniałem na początku akapitu, wsiadł spruty jegomość - pewnie lokalny magnat - i odjechał w siną dal. Szkoda, że jego tryb prowadzenia się wyklucza pobranie jego nerek do poźniejszego wykorzystania
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Epizod 3: lost in the woods
Cóż dodać. Ja nigdy nie mogę trafić w szlak do Hawiarskiej. Powodów może być wiele... choć hmm.. zazwyczaj jak tam idę to jest ciemno, ja jestem po kilku piwach a drogę pamiętam doskonale za dnia :). Tym razem szliśmy w dobrym kierunku - potokiem, który idealnie pod schronisko prowadzi. Jednakże kręgosłup moralny zwący się JUNI wymógł powrót na dół, opuszczenie pięknej okolicy potoku obrośniętego krzakami i spowitego nocą oraz odnalezienie szlaku. Ten się odnalazł - na szczycie garbu nad potokiem, którym to dreptaliśmy.. Teraz już klasycznie w tempie opierniczającym się. Szlak nam oświetlał księżyc - prawie w pełni. Gdzieś po drodze jeszcze z ciemnej ściany lasu zaświeciły kilka razy złowrogie zielone punkty. Pewnie UFO. Dostało po oczach halogenem z czołówki, wystrachało się, zmieniło swoją postać w kunę leśną i uciekło. Pewnie abdukować świstaki.
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Epizod 4: błogosławieni między niewiastami
W Hawiarskiej jak zawsze - ciepło, przyjemnie lecz... tym razem pusto. Dziesięć osób na krzyż. Troszkę dziwnie, ale co tam - również przyjemny klimat. Może troszkę mniej hedonistyczny niż zazwyczaj w tym miejscu - ale może to i lepiej.
W środku skonsumowaliśmy jakieś papu, herbata no i piwo. Z ludzi praktycznie nikogo nam znanego - poza św.Mikolajem. Mariusz gdzieś wybył - wakacyjna ekipa się już zwinęła - semestr sie w końcu zaczął.. Gdzieś tam w kącie troje ze stolicy, obok trzy młode dziewczyny, Paweł (pomagał Mikołajowi na miejscu Mariusza) i w sumie tyle. Choć nie - jeszcze jakis gość, który się wcześniej zawinął do spania. Możliwe, ze z kimśtam siedział - nie kojarzę już dobrze.
Szybko sie zjadło i zaczęło gawędzić. Przygawędziliśmy się do tychże trzech młodych dziewczyn - jak się okazało - studentki z Krakowa (2x geografia UJ: Anita + Monika oraz 1x bankowosc AE: Ania). Gawędziło się przyjemnie, trwało to dość. Dosiadł się Paweł, próbowaliśmy coś pośpiewać - w sumie klasycznie - wielki chichot - zdjęcia z wieczoru zostaly uznane za niezdatne do publikacji =]
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Epizod 5: czwarta nad ranem
Niestety nie udało się jakoś ślicznie zabrzdękać na gitarze - owa zasiadująca od lat w Hawiarskiej jest zupełnie nienastrajalna. Choć ponoć jest ktoś, kto potrafi na niej zagrac tak, iż brzmi niczym Ibanez :)
Koło 5 nad ranem dziewczyny zebraly sie do spania. Zniknął też Piotr i Paweł. Zostalem ja z Mikołajem, pewna turystka oraz jej królewską mością wiśniowką.. Odśpiewaliśmy delikatnie 4 nad ranem, pogawędziliśmy jeszcze chwilke a następnie o pierwszym brzasku (hehe bez jaj - ciemno było jeszcze - powiedzmy, że o pierwszym pianiu koguta) zwinąłem się do spania z nie dająca spokoju mysla - rano wraz z dziewczynami mieliśmy udać się na Lubań i stamtąd do Krościenka. Rano, czyli.. za 2,5 godziny?
[
do góry
|
relacje
]
Epizod 6: general system failure
Jak w tytule. Od rana pogoda z dupy, samopoczucie również z dupy i sen na jawie. Zombie mode zostało włączone tuż po opuszczeniu schroniska. Dopiero po zejściu do Krościenka poprawiło się cokolwiek. Dramat, dramat, dramat. Szlak śliczny - mgła, lekki deszczyk, nie za zimno jak na takie warunki - po prostu rewelacja... Oj niestosowna to prezentacja własnej osoby dopiero co poznanym koleżankom.. shame on me :D
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Zdjęcia
Za zdjęcia gorące podziękowania dla JUBIego :)
Ośnieżone drzewo przy podejściu szlakiem czerwonym na Lubań
Widok na podnoża Groni (743m) z polany pod Marszałkiem (828m)
Piękne nogi, kijek (Anity) oraz jesienne liście =]
Dzielne dziewczyny w marszu
Dzielne dziewczyny w trakcie postoju
Dolina Ochotnicy. W pierwszym planie Krzyżny Wierch (753m)
Hmm... szlak...? :D
To już jest koniec... po zejściu z Marszałka - tuż przed Krościenkiem
Ostatnie spojrzenie na Pieniny. Czas wracać do domu..
I jeszcze raz podziękowania dla JUBIego za fotki :)
[
do góry strony
|
powrót do wyboru relacji
]
Log z wyprawy
Sobota 15.10.2005
15:32 Wyjazd autobusem
18:30 Żurek, flaki, piwo w lokalnej mordowni
19:10 Kolejne piwo
20:00 Lasery, stroboskop, zaczyna się disco - wychodzimy
21:15 Lost in the woods
21:43 Hawiarska Koliba. Herbata; nocleg 12 zł/łebka
22:53 Piwo
23:45 Nóż w stole
Niedziela 16.10.2005
0:12 Ania i Anita
0:15 Żubr w Hawiarskiej puszczy
1:46 Wpisy do księgi
2:01 Monika się budzi
2:34 Błogosławiony między geografkami
3:18 Maciek rozmawia z bułką i z kubkiem
4:03 Idziemy spać
4:39 Upojna noc (ciekawe jak to się skończy)
7:46 Pobudka
8:36 Wychodzimy
10:31 Ochotnica Dolna - pod kościołem. Zaczynamy podejście na Lubań
12:02 Przełęcz... (rozwalona tabliczka). Łączą się trzy szlaki
12:28 Lubań - szczyt
12:40 Zaczynamy schodzić
15:22 Krościenko - autobusem do Krakowa
17:37 Gruźlica opanowuje autobus
18:29 Dworzec
Dokładny opis szlaku
sobota: Ochotnica Górna -> Jamne -> Hawiarska Koliba
niedziela: Hawiarska Koliba -> Jamne -> Ochotnica Górna -> Ochotnica Dolna -> szlak niebieski -> Lubań -> Marszałek -> Krościenko nad Dunajcem
Podziękowania
Zasłużeni i wielcy - czyli Ci, którzy w jakikowliek sposób przyczynili się do powstania tej relacji, pomogli nam na szlaku czy powiedzieli dobre słowo =]
JUBI. No bo w końcu pojechał :P
Wszystkie trzy dziewczyny - za towarzystwo, przyjemny wieczór, przemiłe dreptanie, słodki uśmiech :)
Mikołaj i Paweł - za piwo, ciepły kąt i dużo śmiechu :D
Turystka - za czwartą nad ranem, wiśniówkę i sympatyczne gawędzenie =]
Dzięki wielkie raz jeszcze :)
Kilka przydatnych linków dotyczących powyższego szlaku:
Oficjalna strona schroniska Hawiarska Koliba
Pascal na temat Lubania
Nawigator
[
powrót do góry strony
]
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz wystarczy podać jego treść - pozostałe pola nie są obowiązkowe. Zaznaczenie zapamiętania nicka i adresu e-mail spowoduje, iż w każdej chwili gdy wrócisz do tej strony i będziesz chciał(a) wpisać kolejny komentarz pola nick oraz e-mail zostaną automatycznie wypełnione:
Nick:
E-mail:
Zapamiętaj mój nick i email
Ukryj mój adres email
Wasze komentarze
ukryj komentarze
::docent (
maciek@lasyk.info
)
2006-01-04 23:21:00
Juppi
W końcu wysmarowałem
Niebawem dojdę do perfekcji
Musze
jeszcze tylko wywołać filmy coby na JUBIm nie żerować i zrobić jakiś
porządny systemik do przeglądania zdjęć (czyli galerię
)
ukryj komentarze
Copyrights © 1998-2007
Maciek Lasyk
(
docent
)
Gości na stronie: 73