Gorce: Lubań (Hawiarska Koliba ->Lubań -> Krościenko) - 15 - 16 października 2005

Spis rzeczy
  1. O wędrówce..
    1. Wstępu słów kilka
    2. Epizod 1: Gentlemen - start your engines
    3. Epizod 2: piwo po raz pierwszy - karczma u Stacha (zdaje się)
    4. Epizod 3: lost in the woods
    5. Epizod 4: błogosławieni między niewiastami
    6. Epizod 5: czwarta nad ranem
    7. Epizod 6: general system failure
  2. Inne takie tam
    1. Zdjęcia
    2. Log z wyprawy
    3. Dokładny opis szlaku
    4. Podziękowania
    5. Linki do przydatnych stron na temat szlaku
    6. Wasze komentarze

Wstępu słów kilka W piątek nastąpiła rodzajowa zmiana planów - jako, iż nie było pogody, w trakcie której Muflon z Ulą mogliby z nami skoczyć takowoż też wraz z Piotrkiem zmieniliśmy plany. Mieliśmy się ładować na Pilsko (Festiwal Podróżnika miał tam w weekend miejsce), ale ten pomysł również upadł, jako, iż w piątek miała mieć miejsce pewna impreza, która wykluczała pobudkę wcześniej niż o godzinie 10 w sobotę rano..
No i padło na Gorce.

Epizod 1: Gentlemen - start your engines Sobotni poranek. Kaca brak (niczym policzek - po takiej nocy jak owa piątkowo - sobotnia powinienem ledwo żyć). Jednak i tak pojawił się lekki lag powodowany lenistwem - dlatego spod bagateli trza nam bylo wziac taryfę na dworzec (dworzec był w remoncie a jego zastępstwo leżało za rondem Mogilskim). Klasycznie autobusem 15.30 z dworca (niektórzy znają ten autobus - vide zlot GODIA mający miejsce w długi weekend majowego roku 2005). Pomarańczowy rzęch oczywiście rozkraczyl się już na samym początku przy wyjeździe z Krakowa. Na szczęście tym razem nie potrzebna była pomoc pana Henia - jakoś się udało go uruchomić z powrotem bez specjalistycznego sprzętu po kilku godzinach znaleźliśmy się (my czyli ja i Piotrek vel JUBI) w Ochotnicy Górnej. Yutaj klasycznie zakupy w sklepie obok przystanku a dalej na piwo do ultra - wypasionej knajpy, którą to zlotowicze również kojarzą. Dodam jeszcze, iż z autobusu (szkoda, że właśnie z niego a nie z jakiejś położonej wysoko polany) obserwowaliśmy kosmiczny zachód - tuż nad Kiczorą. Ehh - no rewelacja

Epizod 2: piwo po raz pierwszy - karczma u Stacha (zdaje się) Przed wejściem do karczmy stał motor - crossowy - dziwne było to, że ciągle odpalony - pewnie ktoś w środku wlaśnie dokonywal rabunku. Chwilkę poźniej zasiedliśmy przy stole i dawaj co tam mieli: żurek + flaczki (obydwie pozycje wspaniałe - polecam). Do tego oczywiście piwo. Później kolejne i dwa kolejna na wynos (bo w Hawiarskiej coś trzeba w końcu...). W międzyczasie rozpoczęła się impreza wiejska z cyklu ultra-turbo-wsiuro-techno. W ciągu sekundy knajpa zamieniła się z porządnej karczmy z piwem i jedzeniem w centrum dudniące tępym disco wypełnionym klasyczym krojem dresa (aczkolwiek o zabarwieniu góralskim) zawierającym w sobie wszelkie atuty miejsca o takim przeznaczeniu - kolorywymi światłami, stroboskopami etc. Czas zdecydowanie opuścić to miejsce..
Gdzieś po drodze na motor, o którym wspomniałem na początku akapitu, wsiadł spruty jegomość - pewnie lokalny magnat - i odjechał w siną dal. Szkoda, że jego tryb prowadzenia się wyklucza pobranie jego nerek do poźniejszego wykorzystania

Epizod 3: lost in the woods Cóż dodać. Ja nigdy nie mogę trafić w szlak do Hawiarskiej. Powodów może być wiele... choć hmm.. zazwyczaj jak tam idę to jest ciemno, ja jestem po kilku piwach a drogę pamiętam doskonale za dnia :). Tym razem szliśmy w dobrym kierunku - potokiem, który idealnie pod schronisko prowadzi. Jednakże kręgosłup moralny zwący się JUNI wymógł powrót na dół, opuszczenie pięknej okolicy potoku obrośniętego krzakami i spowitego nocą oraz odnalezienie szlaku. Ten się odnalazł - na szczycie garbu nad potokiem, którym to dreptaliśmy.. Teraz już klasycznie w tempie opierniczającym się. Szlak nam oświetlał księżyc - prawie w pełni. Gdzieś po drodze jeszcze z ciemnej ściany lasu zaświeciły kilka razy złowrogie zielone punkty. Pewnie UFO. Dostało po oczach halogenem z czołówki, wystrachało się, zmieniło swoją postać w kunę leśną i uciekło. Pewnie abdukować świstaki.

Epizod 4: błogosławieni między niewiastami W Hawiarskiej jak zawsze - ciepło, przyjemnie lecz... tym razem pusto. Dziesięć osób na krzyż. Troszkę dziwnie, ale co tam - również przyjemny klimat. Może troszkę mniej hedonistyczny niż zazwyczaj w tym miejscu - ale może to i lepiej.
W środku skonsumowaliśmy jakieś papu, herbata no i piwo. Z ludzi praktycznie nikogo nam znanego - poza św.Mikolajem. Mariusz gdzieś wybył - wakacyjna ekipa się już zwinęła - semestr sie w końcu zaczął.. Gdzieś tam w kącie troje ze stolicy, obok trzy młode dziewczyny, Paweł (pomagał Mikołajowi na miejscu Mariusza) i w sumie tyle. Choć nie - jeszcze jakis gość, który się wcześniej zawinął do spania. Możliwe, ze z kimśtam siedział - nie kojarzę już dobrze.

Szybko sie zjadło i zaczęło gawędzić. Przygawędziliśmy się do tychże trzech młodych dziewczyn - jak się okazało - studentki z Krakowa (2x geografia UJ: Anita + Monika oraz 1x bankowosc AE: Ania). Gawędziło się przyjemnie, trwało to dość. Dosiadł się Paweł, próbowaliśmy coś pośpiewać - w sumie klasycznie - wielki chichot - zdjęcia z wieczoru zostaly uznane za niezdatne do publikacji =]

Epizod 5: czwarta nad ranem Niestety nie udało się jakoś ślicznie zabrzdękać na gitarze - owa zasiadująca od lat w Hawiarskiej jest zupełnie nienastrajalna. Choć ponoć jest ktoś, kto potrafi na niej zagrac tak, iż brzmi niczym Ibanez :)
Koło 5 nad ranem dziewczyny zebraly sie do spania. Zniknął też Piotr i Paweł. Zostalem ja z Mikołajem, pewna turystka oraz jej królewską mością wiśniowką.. Odśpiewaliśmy delikatnie 4 nad ranem, pogawędziliśmy jeszcze chwilke a następnie o pierwszym brzasku (hehe bez jaj - ciemno było jeszcze - powiedzmy, że o pierwszym pianiu koguta) zwinąłem się do spania z nie dająca spokoju mysla - rano wraz z dziewczynami mieliśmy udać się na Lubań i stamtąd do Krościenka. Rano, czyli.. za 2,5 godziny?

Epizod 6: general system failure Jak w tytule. Od rana pogoda z dupy, samopoczucie również z dupy i sen na jawie. Zombie mode zostało włączone tuż po opuszczeniu schroniska. Dopiero po zejściu do Krościenka poprawiło się cokolwiek. Dramat, dramat, dramat. Szlak śliczny - mgła, lekki deszczyk, nie za zimno jak na takie warunki - po prostu rewelacja... Oj niestosowna to prezentacja własnej osoby dopiero co poznanym koleżankom.. shame on me :D

Zdjęcia
Za zdjęcia gorące podziękowania dla JUBIego :)
Ośnieżone drzewo przy podejściu szlakiem czerwonym na Lubań Ośnieżone drzewo przy podejściu szlakiem czerwonym na Lubań
Widok na Wysoki Dział i Sutrówkę z polany pod Marszałkiem Widok na podnoża Groni (743m) z polany pod Marszałkiem (828m)
Piękne nogi, kijek (Anity) oraz jesienne liście =] Piękne nogi, kijek (Anity) oraz jesienne liście =]
Dzielne dziewczyny w marszu
Dzielne dziewczyny w trakcie postoju
Dolina Ochotnicy. W pierwszym planie Krzyżny Wierch (753m)
Hmm... szlak...? :D
To już jest koniec... po zejściu z Marszałka - tuż przed Krościenkiem
Ostatnie spojrzenie na Pieniny. Czas wracać do domu..
I jeszcze raz podziękowania dla JUBIego za fotki :)

Log z wyprawy
  • Sobota 15.10.2005
    • 15:32 Wyjazd autobusem
    • 18:30 Żurek, flaki, piwo w lokalnej mordowni
    • 19:10 Kolejne piwo
    • 20:00 Lasery, stroboskop, zaczyna się disco - wychodzimy
    • 21:15 Lost in the woods
    • 21:43 Hawiarska Koliba. Herbata; nocleg 12 zł/łebka
    • 22:53 Piwo
    • 23:45 Nóż w stole
  • Niedziela 16.10.2005
    • 0:12 Ania i Anita
    • 0:15 Żubr w Hawiarskiej puszczy
    • 1:46 Wpisy do księgi
    • 2:01 Monika się budzi
    • 2:34 Błogosławiony między geografkami
    • 3:18 Maciek rozmawia z bułką i z kubkiem
    • 4:03 Idziemy spać
    • 4:39 Upojna noc (ciekawe jak to się skończy)
    • 7:46 Pobudka
    • 8:36 Wychodzimy
    • 10:31 Ochotnica Dolna - pod kościołem. Zaczynamy podejście na Lubań
    • 12:02 Przełęcz... (rozwalona tabliczka). Łączą się trzy szlaki
    • 12:28 Lubań - szczyt
    • 12:40 Zaczynamy schodzić
    • 15:22 Krościenko - autobusem do Krakowa
    • 17:37 Gruźlica opanowuje autobus
    • 18:29 Dworzec

Dokładny opis szlaku
  1. sobota: Ochotnica Górna -> Jamne -> Hawiarska Koliba
  2. niedziela: Hawiarska Koliba -> Jamne -> Ochotnica Górna -> Ochotnica Dolna -> szlak niebieski -> Lubań -> Marszałek -> Krościenko nad Dunajcem

Podziękowania Zasłużeni i wielcy - czyli Ci, którzy w jakikowliek sposób przyczynili się do powstania tej relacji, pomogli nam na szlaku czy powiedzieli dobre słowo =]

  • JUBI. No bo w końcu pojechał :P
  • Wszystkie trzy dziewczyny - za towarzystwo, przyjemny wieczór, przemiłe dreptanie, słodki uśmiech :)
  • Mikołaj i Paweł - za piwo, ciepły kąt i dużo śmiechu :D
  • Turystka - za czwartą nad ranem, wiśniówkę i sympatyczne gawędzenie =]

Dzięki wielkie raz jeszcze :)

Kilka przydatnych linków dotyczących powyższego szlaku:

Nawigator
[powrót do góry strony]

Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz wystarczy podać jego treść - pozostałe pola nie są obowiązkowe. Zaznaczenie zapamiętania nicka i adresu e-mail spowoduje, iż w każdej chwili gdy wrócisz do tej strony i będziesz chciał(a) wpisać kolejny komentarz pola nick oraz e-mail zostaną automatycznie wypełnione:
 
Nick:    E-mail:

Zapamiętaj mój nick i email    Ukryj mój adres email

Wasze komentarze
 ukryj komentarze 
::docent (maciek@lasyk.info) 2006-01-04 23:21:00
Juppi :D W końcu wysmarowałem ;] Niebawem dojdę do perfekcji :) Musze
jeszcze tylko wywołać filmy coby na JUBIm nie żerować i zrobić jakiś
porządny systemik do przeglądania zdjęć (czyli galerię :P)
 ukryj komentarze