Tatry Zachodnie: Ornak -> Zadni Ornak - 8 - 9 kwiecień 2006

Spis rzeczy
  1. O wędrówce..
    1. Relacja
  2. Inne takie tam
    1. Zdjęcia
    2. Log z wyprawy
    3. Dokładny opis szlaku
    4. Podziękowania
    5. Wasze komentarze

Relacja Po krótce dość i pobieżnie.. kolejny spontan. Całkiem przyjemna pogoda.. tej zimy ciągle w głowie mi była Bystra i Błyszcz. Skoro padłą decyzja.. sobota wieczór? - wraz z JUBIm autkiem zabraliśmy się do Kir. Późno już (koło 21) zaparkowaliśmy u wylotu Doliny Kościeliskiej. Do schroniska dotarliśmy w dwie godziny. Chyba pierwszy raz tej zimy nie sypało nam śniegiem, nie było zachmurzenia... pogoda cud - miód. Jutro będzie super.. choć jeden jedyny problem - JUBI ma rękę w szynie gipsowej - jest całkiem niedawno po operacji nadgarstka. Zimą w tamte rejony.. ciężko jest. No nic - najwyżej poobijamy się na Ornaku i wrócimy z powrotem.
W schronisku pusto - obsługa dawno już chyba śpi. Dobijanie do okien nic nie dało. Trudno. Dziś spanie sponsorowane przez PTTK. Rozkładamy się na ławach na pięterku - tam gdzie zazwyczaj się obżeramy. Jeszcze na balkon zrobić jakąś fotkę. Jeszcze piwo - tak na dobry sen :) A potem.. jeszcze przed snem pomysł, aby zrobić wschód..
Ranek taki sobie. Czego wymagać po niecałych trzech godzinach snu. Ciemno, zimno, głodno. Ehh nie nawidzę tego schroniska - każdy wychodzący przed otwarciem bufetu może praktycznie zapomnieć o wrzątku. Kuchnia turystyczna ma na wyposażeniu tylko kocioł, w którym i tak nie ma czym palić. Koszmar. Hotel jak nic. Cośtam jemy, wypijamy kawałek herbaty (dobrze, że 3 termosy targamy od Krakowa) i do góry. Wschód łapiemy gdzieś na podejściu na przełęcz Iwaniacką. Mało ciekawy. Piotrek pomimo szyny radzi sobie całkiem nieźle. Chodź chodzenie o jednym kijku musi być średnio przyjemne na podejściu takim jak tu.
Dalej już w górę w kierunku Ornaku. Wybieramy jednak podejście granią - najpierw powolny trawers w kierunku Doliny Chochołowskiej a później już spokojnie ku górze. Śnieg mokry, niestabilny, rozmiękły. Im slońce wyżej tym idzie się gorzej. Byle do góry.. założenie było takie, żeby ten odcinek robić jeszcze przed wschodem.. trudno. Idzie się koszmarnie. Jakby zupełny brak kondycji - choć to raczej już zmęczenie materiału. Ile można tej zimy męczyć te szlaki.. jak długo jeszcze. Tydzień w tydzień - Beskidy, Tatry, Beskidy, Tatry, narty, łażenie, zdjęcia.. Zdecydowanie trzeba chwilę od tego odpocząć. Posiedzieć chwilkę w mieście. Może to się wyda komuś dziwne ale faktycznie ta zima już mnie zmęczyła. Widziałem i przeżywałem wiele - chwile piękne i istotnie groźne. Wiele razy słyszałem, iż ktośtam chciałby móc tak jak ja co tydzień i tydzień w góry - do tego zimą, gdy wszystko wydaje się tak niedostępne.. a jednak w końcu się udaje. Koniec. To już ostatnie wyjście (i prawie tak było. Dwa tygodnie później jeszcze zaliczyliśmy Krokusy na WielkimKopieńcu, jakoś się wytoczyliśmy na Świnicę i tyle.. do tej pory - czyli do początku Lipca nic a nic.. wspinaczka pozostała w dolinkach i regeneracja po akcji zima).
W trakcie samej drogi niewiele się ciekawego działo. Pogoda świetna, chmury bardzo ładne i ciągły wiatr. Coraz silniejszy. Istotnie wiało po prostu niesamowicie. Zresztą tutaj filmik z podejścia pod Ornak (choć nie bardzo ten wiatr tu widać - chyba tylko na trokach przyczepionych do plecaka - nagrywał JUBI):

Po drodze na Ornak na Suchym Wierchu Ornaczańskim - a w zasadzie to na jego zboczu w kierunku Doliny Kościeliskiej zrobiliśmy sobie ponad pół - godzinny popas. Oj nic się nie chciało. Jednak rezygnacja - w zasadzie jasne już było, że Bystra i owszem - ale tylko na zdjęciach tego dnia..
Na Ornaku przewiało nas delikatnie. Szybkie zejście w kierunku Zadniego Ornaku. Wiele spojrzeń w kierunku Starorobociańskiego czy Bystrej. Na górze prawie huragan - obserwowaliśmy tylko całe tumany śniegu przewiewane z grani i szczytów. Na górę dziś nie wejdziemy. Samemu nie ma sensu - Piotrek o jednej ręce odfrunie od razu. Jednak pass. Podejdziemy pod Zadni Ornak, tam znajdziemy kawałek miejsca pod skałkami osłonięty od wiatru i zalegniemy na dłuższą chwilę. Trudno.
Tak też się stało. Zamiast trawersować szczyt Zadniego Ornaku tak jak w lecie (po stronie zachodniej) my wybraliśmy trawers wschodni. Kilka metrów i znaleźliśmy całkiem przyzwoite miejsce. Tutaj kolejny popas. Ja od razu wybrałem się na zdjęcia. Chciałem porobić kilka fotek "przewodnikowych" do Wikipedii czy gdziekolwiek. Chciałem jeszcze raz spojrzeć na Bystrą. Tyle tej zimy się zeszło - ale tam nie udało się jeszcze.. ehh. Pamiętałem z lata ciekawe miejsce - w zasadzie to całą polanę za Zadnim Ornakiem w kierunku Siwej przełęczy. Tam też się wybrałem.. Przeprawa bardzo ciężka. Wiatr niesamowity wręcz. Najpierw kawałek podejścia trawersem Zadniego Ornaku (tu jeszcze spokojnie). Potem wejście na przełączkę pomiędzy Siwymi Skałami i tu... ściana wiatru prosto w twarz. Dwa razy przechodziłem to miejsce. Za pierwszym razem cofnąłem się kilka metrów. Za drugim podejściem przeczołgałem się pomagając sobie czekanem. Potem zszedłem kilka metrów w lej utworzony między tymi skałami. Tu w pozycji leżącej asekurując się czekanem trzymanym jedną ręką, drugą jakoś rozpiąłem torbę foto i wyciągnąłem aparat. Dekielek od obiektywu odfrunął momentalnie - wprost do Ornaczańskiego Żlebu.. Ciężko było zrobić w tych warunkach jakiekolwiek zdjęcie. Ale udało się. I muszę przyznać, że trud się opłacił:

Wspaniały masyw Bystrej złapany spomiędzy Siwych Skał

Powrót ze zdjęć był łątwiejszy o tyl, że wiatr wiał już w plecy. Jakoś się znów przeczołgałem, wróciłem na trawers i pod skałkę do JUBIego. Zresztą.. kawałek owego trawersu mamy na filmie:

W drodze powrotnej spotkaliśmy ludzi zmierzających na Bystrą (zapomniałem dodać, iż na Ornaku znaleźliśmy się dość wcześnie - koło 9 rano). Po drodze jeszcze JUBI zgubił kijek, który przyszło mi odnaleźć w miejscu obijania się pod skałą na trawersie Zadniego Ornaku (aby to uczynhić musiałem się cofnąć z podejścia pod Ornak - na szczęście nie tak daleko).. Jeszcze gdzieś tam zamajaczył jakiś narciarz, kilka turystów.. cóż - czas nam wracać. Pożegnanie z górami na dłuższy czas. Jeszcze tylko zjazd na czterech literach z Suchego Wierchu Ornaczańskiego (mniej więcej drogą zjazdu prowadzi szlak letni od Iwaniackiej Przełęczy na Ornak. Jazda bardzo przyjemna, acz niedo końca bezpieczna.. śnieg w samo południe dość płynny..:

Dalej już bardzo powoli.. na Przełęczy Iwaniackiej kolejna godzina postoju, spania, jedzenia.. podobnie w schronisku na Hali Ornak. Później już spokojnie do Krakowa.

Zdjęcia Zdjęcia były wykonywane aparatem Nikon F301 z obiektywami Nikkor 28-85 f3.5-4.5 (wraz z nakręconym polarem) oraz Nikkor 80-200 ai f4.0 (bez filtra). Robiłem na slajdzie Velvia 50.

Grań Kończystego i Trzydniowiańskiego Wierchu. Grań Kończystego (2002m n.p.m.) i Trzydniowiańskiego Wierchu (1765m n.p.m.) - zdjęcie robione z okolic Suchego Wierchu Ornaczańskiego (1832m n.p.m.). Widoczne również (po lewej) Jarząbczy Wierch (2137m n.p.m.), oraz dalej na prawo Łopata (1958m n.p.m.), Wołowiec (2064m n.p.m.), Rakoń (1879m n.p.m.). W tle również Rohacze. Nikkor 28-85.
Bystra (2248m n.p.m.) i Błyszcz (2169m n.p.m.). Bystra (2248m n.p.m.) i Błyszcz (2169m n.p.m.). Nikkor 80-200.
Tomanowa Przełęcz (1686m n.p.m.) Tomanowa Przełęcz (1686m n.p.m.). Dalej Tatry Wysokie. Nikkor 80-200.
Smreczyński Wierch (2066 m n.p.m.) Smreczyński Wierch (2066m n.p.m.). Nikkor 80-200.
Podejście pod Ornak (1854m n.p.m.). Podejście pod Ornak (1854m n.p.m.) od strony Wyżniej Ornaczańskiej Przełęczy. W tle na lewo Bystra, na prawo - Starorobociański Wierch (2176m n.p.m.). Nikkor 28-85.
Bystra i Bystry Karb (1953m n.p.m.). Bystra i Bystry Karb (1953m n.p.m.). Nikkor 28-85.
Starorobociański Wierch Starorobociański Wierch, Gaborowa Przełęcz i Siwa Przełęcz. Z prawej strony wyłania się Jarząbczy Wierch. Nikkor 28-85.
Potężny masyw Bystrej. Potężny masyw Bystrej. Nikkor 28-85.
Kamienista (2121m n.p.m.) i Smreczyński Wierch (2066m n.p.m.). Kamienista (2121m n.p.m.) i Smreczyński Wierch (2066m n.p.m.). Pomiędzy nimi Hlińska Przełęcz (1907m n.p.m.). Nikkor 28-85.
JUBI na Ornaczańskiej Przełęczy (1795m n.p.m.). JUBI na Ornaczańskiej Przełęczy (1795m n.p.m.). Nikkor 28-85.
Zadni Ornak i Starorobociański Wierch. Zadni Ornak i Starorobociański Wierch. Widoczna również Gaborowa Przełęcz. Nikkor 28-85.
Żleby lawinowe Górują Starorobociański Wierch i Jakubina (2194m n.p.m.). Dalej na prawo Jarząbczy Wierch. Pod nim Kończysty Wierch a poniżej pięknie oświetlone żleby lawinowe. Nikkor 28-85.

Log z wyprawy Muszę go odnaleźć :)

Dokładny opis szlaku Dolina Kościeliska -> Hala Ornak -> Przełęcz Iwaniacka -> Ornak -> Zadni Ornak

Podziękowania Zasłużeni i wielcy - czyli Ci, którzy w jakikowliek sposób przyczynili się do powstania tej relacji, pomogli nam na szlaku czy powiedzieli dobre słowo =]

  • JUBI (za towarzystwo, samozaparcie i załatwienie skanowania slajdów
  • Kumpel JUBIego za poskanowanie tychże slajdów

Dzięki wielkie raz jeszcze :)

Nawigator
[powrót do góry strony]

Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz wystarczy podać jego treść - pozostałe pola nie są obowiązkowe. Zaznaczenie zapamiętania nicka i adresu e-mail spowoduje, iż w każdej chwili gdy wrócisz do tej strony i będziesz chciał(a) wpisać kolejny komentarz pola nick oraz e-mail zostaną automatycznie wypełnione:
 
Nick:    E-mail:

Zapamiętaj mój nick i email    Ukryj mój adres email

Wasze komentarze
 ukryj komentarze 
::krzysiek (ysiaczek@eranet.pl) 2007-11-13 21:39:00
Czesc przypadkowo znalazlem sie na tej stronie chcac przetlumaczyc
sobie jakis tekst jezykowy i wszedlem obejzec twoje zdiecie .....i
powiem ze naprawde maja niezly przekaz ...bywasz w naprawde pieknych
miejscach...ja niestety choc posluguje sie... smiesznie bo aparatem z
telef...jak na razie... to mam juz w swoim dorobku kilka ciekawych
ujec...napisz moze na maila to pokaze ci je ....a fotografia to moja
pasja no niestety malo kto faktycznie ma oko do czegos co otacza nas i
potrafi to ujac w kadr....
::docent (docent.net@gmail.com) 2007-10-30 20:59:00
Bez raków i czekana.. wszystko zależy od pogody - to ona wyznacza nam
stopień trudności.. Jeśli będą oblodzenia to bez raków może być
ryzykownie - przynajmniej na samym podejściu na Wołowiec. Choć same
kijki wypadałoby wziąć. Znajomy po szreni chodził w zwykłych butach -
bez kijków i czekana.. Nie nazwałbym tego mądrym postępowaniem, ale
jak sam widzisz - da rady. Pytanie tylko czy jest sens tak ryzykować.
Inna sprawa to termin - wszystko zależy jaki będzie śnieg w grudniu -
czy będzie to już opad ugruntowany na tyle, żeby był sens po nim
chodzić. W śniegu przepadającym, podczas ocieplenia czy pogorszenia
pogody nie radziłbym.. No ale tak jak mówię - w zasadzie wszystko
wyznacza nam pogoda :)

Inna sprawa to Twoje doświadczenie. Skoro zadajesz takie pytanie to
oznacza, że pewnie niewiele go masz.. postaraj się wcześniej pójść na
Babią w zimie - będziesz miał przedsmak tego co Cię czeka dalej.
Dobrze jest podejść od Markowych Szczawin przez Bronę na górę. Później
możesz też się pokwapić o Perć Akademików (ale pamiętaj, że chodzenie
nią w zimie jest zabronione). Oczywiście jeśli pogoda będzie na tyle
dobra, żeby to miało sens.

No i na koniec.. sprzęt zimowy (raki paskowe, czekan) możesz pożyczyć
na Markowych Szczawinach. A w Zakopanem możesz go pożyczyć w sklepie
HiMountain jak pamiętam. Jeśli masz zamiar spacerować jeden czy dwa
dni to może warto się zastanowić :)
::Użytkownik anonimowy2007-10-30 17:03:00
czy bez rakow i czekana pchać się w zachodnie w grudniu?myślałem o
grzesiu, wolowcu, i dalej trochę gł. granią...dzięki za wszelkie
wskazówki.
::mariusz (mariuszczyzyk64@wp.pl) 2006-10-20 13:10:00
Witam, wielkie dzięki za odpowiedż dot. schroniska. Faktycznie
najlepiej przekonać sie na własnej skórze, a wtedy wspomnienia są
jeszcze lepsze. Relacje które przedstawiasz bardzo mi sie podobają.
czy mógłbyś mi więcej podpowiedzieć na temat robionych zdjęć, czy
robisz je jakąś specjalną techniką?. Zdjecia są naprawdę super, aż
miło oglądać i przenosić sie wspomnieniami w tamte miejsca.Noszę się z
kupnem jakiegoś fajnego aparatu i nie wiem czy kupić cyfrową
lustrzankę czy lustrzankę np. typu Canon Eos300. Jestem z Gdyni więc
nie mam takich możliwości wyjazdów w góry. Moje wędrówki to najwyżej
raz lub dwa razy w roku. Wiele bym dał aby tam jeżdzić częściej, ale
cóż i tak jest fajowo. Pozdrawiam serdecznie-Mariusz.
::docent (docent.net@gmail.com) 2006-09-11 11:52:00
Spanie w schronisku.. heh w sumie Twoj sprzet jest mocno zalezny od
pory roku, pory dnia i warunkow noclegowych. Przykladowo ja cala zime
nie nosilem spiwora bo szkoda mi bylo tego targac ze soba. Bylem
przygotowany na spanie po schroniskach a nie na gorze, wiec nie bylo
problemu. W schronisku zawsze sa koce (przynajmniej w tych, do ktorych
uczeszczalem), wiec przykryc sie dwoma czy trzema wystarczylo - nawet
gdy bylo zimno :) Aczkolwiek jesli jeszcze nigdy w schronisku nie
spales to nie ma co sie zastanawiac - zrob sobie inauguracje w cieplym
sezonie, zrob rezerwacje dla siebie wczesniej telfonicznie, wypytaj
sie o warunki i probuj :) To nic strasznego :) Tutaj nie ma co
tlumaczyc - przespisz sie kilka razy i doswiadczenie samo Ci podyktuje
co i jak :)
::mariusz (mariuszczyzyk64@wp.pl) 2006-09-11 11:36:00
bardzo fane opisy, czasami ś lepsze takie opisy od książek o górach.
Jeżeli mógł bym cie prosić, to może opisz warónki w schronisku, nigdy
jeszcze nie byłem na noc i jestem ciekaw jak tam jest. tzn co trzeba
ze sobą zabrać..
::opty22006-07-10 11:54:00
Jakież te nasze górki ładne zimą:)
Naprawdę postarałeś się o fajne fotki.
I znowu świetna pogoda, czemu dla mnie nie zawsze jest taka łaskawa:(
 ukryj komentarze