Powrót ze zdjęć był łątwiejszy o tyl, że wiatr wiał już w plecy. Jakoś się znów przeczołgałem, wróciłem na trawers i pod skałkę do JUBIego. Zresztą.. kawałek owego trawersu mamy na filmie:
W drodze powrotnej spotkaliśmy ludzi zmierzających na Bystrą (zapomniałem dodać, iż na Ornaku znaleźliśmy się dość wcześnie - koło 9 rano). Po drodze jeszcze JUBI zgubił kijek, który przyszło mi odnaleźć w miejscu obijania się pod skałą na trawersie Zadniego Ornaku (aby to uczynhić musiałem się cofnąć z podejścia pod Ornak - na szczęście nie tak daleko).. Jeszcze gdzieś tam zamajaczył jakiś narciarz, kilka turystów.. cóż - czas nam wracać. Pożegnanie z górami na dłuższy czas. Jeszcze tylko zjazd na czterech literach z Suchego Wierchu Ornaczańskiego (mniej więcej drogą zjazdu prowadzi szlak letni od Iwaniackiej Przełęczy na Ornak. Jazda bardzo przyjemna, acz niedo końca bezpieczna.. śnieg w samo południe dość płynny..:
Dalej już bardzo powoli.. na Przełęczy Iwaniackiej kolejna godzina postoju, spania, jedzenia.. podobnie w schronisku na Hali Ornak. Później już spokojnie do Krakowa.
Dzięki wielkie raz jeszcze :)